\"Nie szata zdobi człowieka\" - podobno. Jednak strój determinuje i określa to, kim jesteśmy i jak widzą nas inni. Jest kulturową etykietą, pozwalającą zakwalifikować nas do określonej płci, grupy społecznej, korporacji zawodowej. Czasami to, jak wyglądamy, staje się ważniejsze od tego, kim jesteśmy. Naznaczenie strojem w szczególny sposób dotyczy kobiet, i to nie dlatego, że one bardziej zainteresowane są ubiorem i modą. Przez wieki, jako płeć upośledzona społecznie, były bardziej pętane wymogami stroju, ale i przez strój wyróżniane lub - w zależności jak na to spojrzeć - odróżniane. Taki stygmat stroju dotyczył wielu grup społecznie upośledzonych: plebejuszy, mieszczan, którym nie wolno było nosić pewnych elementów stroju czy biżuterii, czy Żydów, którzy musieli w niektórych momentach dziejowych wyróżniać się w ubiorze żółtą, naszytą łatą. Strój kobiet wyróżniał je i nadal wyróżnia w rożnych kontekstach kulturowych, życiowych i rodzinnych. Często jest to deprecjonujące, ale bywa też nobilitujące. W niektórych kulturach strój pełni także rolę ochronną kobiety. Odmiennie też jest postrzegany w rożnych kulturach. Przygotowana wystawa rozpoczyna się od wideo Zbigniewa Libery \"Jak tresuje się dziewczynki\". To symboliczny wstęp ukazujący pozycję kobiety w kontekście społecznym i wdrażanie jej w tradycyjne role od najmłodszych lat.
Wystawa, mimo że dotyczy ubioru kobiecego, ma być opowieścią o stroju i jego roli, a nie o kobiecie jako takiej. Ciekawszym punktem wyjścia interpretacji wydaje się być bowiem ubiór i jego postrzeganie w kontekście społecznym, kulturowym, na polu mitu i tradycji.
|